sobota, 22 sierpnia 2015

[91] - ,,Okruchy wieczności" Andrzej Borun - recenzja książki

Autor: Andrzej Borun 
Tytuł: Okruchy wieczności
Wydawnictwo: NovaeRes
Liczba stron: 122
Okładka: miękka
Moja ocena: 2/10
Książka objętościowo wydaje się nieduża, ale to tylko pozory, gdyż jest bogata w głębokie treści o życiu, duchowości, przemijaniu, przyszłości... Stawia pytania egzystencjalne o sens tego, jak na co dzień żyjemy. Czytelnik znajdzie tu pewne sugestie, próby odpowiedzi na kwestie nurtujące ludzkość od zawsze, z którymi i tak każdy musi się zmierzyć osobiście. Książka nie pozostawia czytelnika obojętnym, zaprasza go do zaangażowania się i odkrywania tego, czego jeszcze o sobie nie wie. Jest to swoista podróż w głąb siebie. Pomaga w tym niezwykłe urozmaicenie gatunkowe. Zaskakują celne aforyzmy, błyskotliwe anegdoty i bogate duchowe doświadczenie, którym autor hojnie się dzieli. Książka jest żywa, zaprasza do życia w pełni, harmonii i jedności. Emanuje pozytywną energią.

[opis wydawnictwa]


    Jak często zdarza Wam się zaufać świetnemu opisowi i genialnej okładce? Bo mi, niestety, aż nader często. Nie mam zamiaru rozpisywać się w tej recenzji - moim zdaniem na słabe książki szkoda czasu. Jednak jestem tutaj też po to, aby ostrzegać Was przed beznadziejnymi powieściami, które kradną cenne minuty, a w zamian nie dają nic. Okruchy wieczności to właśnie jeden z takich pasożytów. 

    Na samym początku muszę Wam powiedzieć, że nie jestem osobą żyjącą tylko tym, co tu i teraz. Wręcz przeciwnie - bardzo często wybiegam myślami poza nasz świat i rozmyślam, marzę, tworzę różne dziwaczne teorie, które z pewnością dla wielu ludzi wydałyby się pozbawione sensu. Ale przecież wszyscy widzimy, iż w całej naszej rzeczywistości nie raz brakowało sensu i ładu. Zatem bez skrępowania pozwalam mojemu mózgowi układać niekończące się teorie.

    Sama nie mam odwagi o tym pisać, bo słowa mnie ograniczają i kiedy próbuję przelać to, co siedzi w mojej głowie na papier, jakoś tak wszystko nie trzyma się kupy. Aczkolwiek z wielką przyjemnością sięgam po książki, przeznaczone różnym filozoficznym przemyśleniom i podczas lektury poświęcam im całą swoją uwagę. Staram się zrozumieć autora, jak najlepiej i często przetrawiam jego słowa przez długi czas, aby odnaleźć każdą ukrytą w nich tajemnicę.

    Znacie przysłowie: im bardziej się starasz, tym mniej wychodzi? Uważam to za idealne zwieńczenie tej książki. Bo wiecie, Andrzej Borun po prostu przedobrzył. Chciał przekazać jak najwięcej, wskutek czego powstało masło maślane masłem posmarowane. Za dużo w tej lekturze słów, a za mało ciszy przeznaczonej dla czytelnika i jego rozmyśleń (za dużo słów, za mało treści). Może autor pragnął wyręczyć nas z samodzielnego myślenia? Nie wiem. Jednak nie zostawił w swoim dziele miejsca na nasze spostrzeżenia względem danej sprawy. Moim zdaniem w takiej literaturze jest to wręcz karygodne. 

    Odniosłam śmieszne wrażenie, że Andrzej Borun bawi się w filozofa. Jego tezy często były głupiomądre - mówił o czymś, jakby odkrył Amerykę, choć przeciętnie inteligenty człowiek zdaje sobie z tego sprawę od zawsze. Podobno autor miał nas motywować, zasiać w nas jakieś ziarno. Wiecie do czego ja zostałam ,,zmotywowana"? Do tego, aby już nigdy nie sięgać po książki z jego nazwiskiem. Okruchy wieczności to bardzo nieudana próba wstrząśnięcia ludzkością.

Oto kilka cytatów, które przypadły mi do gustu:

,,Nie wiem, czy Budda lub ktoś inny przyszliby z pomocą, ale wiem, że Jezus przyszedł. Temu gościowi można zaufać."

,,Tak dom, o który dbasz, się trzyma, ładnie wygląda i sprawia przyjemność. Tak Ty dbaj o siebie."

,,Szczęście to stan umysłu, a nie posiadania, nie muszę szukać szczęścia (nie muszę szukać siebie) na Hawajach ani w mercedesie."


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu NovaeRes!

20 komentarzy:

  1. Raczej nie przeczytam. Zniechęciło mnie tylko jedno zdanie. A mówię o tym, że autor bawi się w filozofa. Skoro odnosi się takie wrażenie w czasie czytania, to pewnie autor ma ten specyficzny charakter, którego bardzo w ludziach nie lubię.
    Pozdrawiam,
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, że tylko jedno zdanie Cię zniechęciło, bo raczej cała recenzja utrzymana jest w dość krytycznym stylu. Tak czy inaczej - ja nie polecam.

      Usuń
  2. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym autorze, ale po zapoznaniu się z twoją recenzją raczej odpuszczę sobie lekturę jego książek. Jeśli nawet miałabym sięgnąć po którąś z nich, to tylko po to, żeby sprawdzić, czy wszystkie jego dzieła są aż tak kiepskie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. O joj... omijam takie książki szerokim łukiem. Kiedyś przeczytałam coś w tym stylu i ani mi się to podobało, ani pomogło, że już nie wspomnę o skłonieniu do rozmyślań. Ja też często jestem rozczarowana lekturą, choć okładka jest piękna i opis zachęca. Pewnie jeszcze wiele razy padniemy ofiarą reklamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdecydowanie. Jednak ludzie to wzrokowcy!

      Usuń
  4. Opis wydawnictwa rzeczywiście intrygujący, ale po Twojej recenzji zdecydowanie po tę książkę nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że to dobra decyzja. :)

      Usuń
  5. Cóż.. Bardzo sie zawidołam, gdyż lubię takie refleksyjne i po troszku filozoficzne ksiażki. Przeczytałabym ją z ciekawości, gdyby nadarzyła sie taka okazja, ponieważ gdzieś tam chcę dać szanse autorowi.
    kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie daj znać czy Ci się podobała, jeśli przeczytasz.

      Usuń
  6. Jeżeli nie polecasz to chwilowo spasuję, tym bardziej, że mam troszkę do czytania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem zawalona książkami po same uszy, więc życzę nam obu udanej lektury! :D

      Usuń
  7. NovaeRes często mnie zawodziło, dlatego na jakiś czas odstawiłam ich książki. Choć okładka tej pozycji zachwyciła mnie już na Twoim instagramie, to na razie sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, okładka jest genialna. Szkoda, że praktycznie na tym zalety się kończą.

      Usuń
  8. Nie przepadam za filozoficznymi książkami. Nie ciągnęło mnie do nich nigdy, ta nie jest wyjątkiem. Opis mnie nie przekonuje, a do tego Ty nie polecasz, toteż będę się od niej trzymać z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie ciągnie do takich lektur. Jednak ich wada jest taka, że łatwo się zawieść. :(

      Usuń
  9. Okładka ciekawa i cytaty, które przytoczyłaś również. Ale po książkę oczywiście nie sięgnę, tym bardziej, że wiele razy zraziłam się do tego wydawnictwa..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy, nawet najmniejszy komentarz, który po sobie pozostawisz. :-)