wtorek, 15 lipca 2014

[64] - ,,Śmierć moja" Mikołaj Więckowski- recenzja książki

Autor: Mikołaj Więckowski
Tytuł: Śmierć moja
Wydawnictwo: Novaeres
Liczba stron: 122
Okładka: miękka
Moja ocena: 2/10
Mimo spotykających nas niedorzeczności i niespodzianek, u kresu drogi każdego z nas czeka Ona – jedyna niechybna rzecz w naszym życiu. Dla jednych jest bezlitosna, okrutna i niesprawiedliwa, dla innych zaś jest wybawczynią, niosącą ulgę w znienawidzonej gehennie. Czy śmierć rzeczywiście przychodzi po nas niezależnie od naszej woli? Czego może doświadczyć dusza balansująca na granicy życia i snu wiecznego ciała? Czy w zaświatach można spotkać ludzi takich jak my?

Odpowiedzi na te pytania możemy odnaleźć na kartach powieści, jeśli tylko będziemy gotowi odbyć dzięki niej pewną niecodzienną podróż. Razem z bohaterem, który trafił do świata, w którym wcale nie zamierzał się znaleźć, odwiedzimy miejsca mniej lub bardziej osobliwe, spotkamy postaci o niekoniecznie przyjaznych zamiarach oraz staniemy się świadkami wydarzeń, które całej wędrówce nadadzą specyficzną symbolikę. A wszystko to odbędzie się pod czujnym okiem Lilith…


[opis wydawnictwa]

Zagadkowy tytuł, intrygująca okładka, niebanalny opis wydawnictwa- to wszystko zachęciło mnie do zapoznania się z tą książką. Przyznam nawet, że oczekiwałam od niej tego, że wciągnie mnie w jakiś nieznany mi świat, w którym zatracę się bez reszty. Czy tak się stało? Niestety, ale nie. 


Wszystko zaczyna się, kiedy główny bohater nieświadomie pojawia się w zaświatach, czyli w pokoju bez okien, którego nie można opisać jako duży, ani mały. Nieco przytłaczające, prawda? Ale całą sytuację ratuje Śmierć, która wisi nad mężczyzną w postaci (o zgrozo) ślicznej i nagiej(!) kobiety (jej nagość jest wspominana w każdym rozdziale przynajmniej raz...). Jego podróż w zaświatach to wchodzenie do różnych pokoi, szukanie klamek, decydowanie, które drzwi się otworzy. W swojej "przygodzie" spotyka dużo nadprzyrodzonych sytuacji oraz zjawisk. Jednak największą wadą tego wszystkiego jest to, że z tego świata uciec nie można. Jedyne rozwiązanie to wykupienie duszy od Handlarza co, jak możecie sobie wyobrazić, wcale nie jest takie łatwe. 

Naprawdę myślałam, że pochłonę tę lekturę w jakieś 3 godzinki. W rzeczywistości męczyłam te 122 strony kilka dni. Śmierć moja jest po prostu bardzo... nudna. Nie ma żadnej akcji, bynajmniej dla mnie nic takiego się tam nie znajduje. Od książek z kontrowersyjnym motywem, jakim jest np. śmierć, wymagam bardzo wiele, albowiem pisarz ma ogromnie pole do popisu. I tu tak naprawdę fabuła była niezła, ale jak to z debiutami bywa- w ogóle niewykorzystana. Mikołaj Więckowski totalnie zmarnował swój pomysł. 

Strasznie irytowało mnie to, iż dosłownie w każdym rozdziale napisane było o nagich piersiach kobiety i opadających na nie włosach. Czułam się, jakbym czytała książkę jakiegoś cyckomaniaka. Poza tym łacińskie nazwy tytułów, kiedy nie było wcześniej nawet wspomniane o tym, że na końcu jest do tego słowniczek, również wydają mi się nie na miejscu (ja zorientowałam się gdzieś w środku i byłam troszkę wkurzona). Najgorszy jednak z tego wszystkiego był bohater ze swoich nałogiem, ciągle wypuszczający "niebieski dymek", a opisów (takich samych) "niebieskiego dymku" w książce jest chyba z pierdyliard. Sam bohater też mnie bardzo irytował. Zachowywał się jak pan świata, lecz w rzeczywistości był nędznym dupkiem. 

Owszem, dawno nie oceniłam książki tak nisko, w każdej próbuję znaleźć coś dobrego. W Śmierci mojej naprawdę jest takich rzeczy niewiele. Szczerze mówiąc to te 2/10 jest chyba tylko dlatego, że autor umiał pisać (nie mówię tutaj o tym, że ma świetny styl pisania [chaotyczne dialogi, nędzne opisy], ale o tym, że zna literki) oraz za okładkę i tytuł. Na tym wartościowe czynniki się kończą. Mimo to, że debiut okazał się katastrofą, życzę panu Mikołajowi wszystkiego dobrego na jego pisarskiej drodze, jednak z dala od mojej biblioteczki. Moja "przygoda" z tą lekturą była niezbyt ciekawa, może Wasza byłaby lepsza- sami zadecydujcie czy się skusicie. 




Mikołaj Więckowski- urodzony w 1994 roku student filologii angielskiej oraz gitarzysta basowy. Jak twierdzi obcowanie z literaturą zaczął dzięki swojej mamie, która do snu zamiast bajek czytała mu „Odyseję”. Lubi grę w szachy i dobrą muzykę. „Śmierć moja” jest jego debiutem literackim.








Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Novaeres

5 komentarzy:

  1. Coś tak krótkiego może tak zanudzić? Zdecydowanie nie skorzystam :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie sięgnę:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno nie sięgnę! Będę unikać, jak ognia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy, nawet najmniejszy komentarz, który po sobie pozostawisz. :-)