sobota, 30 maja 2015

To był dzień spełniania marzeń!


Pewnie widząc zdjęcie nad tymi słowami myślicie, że to kolejna relacja z targów. No nie do końca, choć po części faktycznie tak będzie. Dzień, o którym chcę Wam (i sobie samej) nieco napisać to jedno z moich marzeń. Wiecie co różni je od całej reszty życzeń? Spełniło się.

Od bardzo dawna planowałam wyjazd na Warszawskie Targi Książki. Jednak za każdym razem rodzicie odpowiadali mi jedno: za daleko. Muszę przyznać im rację. Do stolicy mamy ponad 300 km, więc cała podróż jest dość męcząca. Aczkolwiek w tym roku miało być inaczej - tata zgodził się na wyjazd. Ucieszona odliczałam miesiące do tego Wielkiego Dnia. Kiedy tydzień przed 16. maja wspomniałam o nim, rodzic zrobił zdziwioną minę i stwierdził, że niestety nie da rady wyrwać się z pracy. No i tak by się skończyło, gdyby nie to, że...

...wygrałam konkurs! Z tego wszystkiego nawet zapomniałam, że wzięłam w nim udział. Plany z targami odeszły w zapomnienie, a ja byłam pewna, iż recenzja ,,Kiedy cię poznałam" wyszła mi fatalnie. Jakże się zdziwiłam widząc nazwę mojego bloga w mailu z wynikiem konkursu!


Nigdy nie uwierzycie, co wygrałam.

Rodzice nie potrafili mi już odmówić. Sami nie mogli się dostosować, więc poprosili mojego brata, a on zgodził się mnie zawieźć. Pojechałam spełniać marzenia.

Spałam jakieś 4 godziny, bo ze stresu nie mogłam zasnąć, a już przed 5 rozdzwonił się budzik. Wyskoczyłam z łóżka i czekałam na telefon, kiedy mam wychodzić. Droga zleciała mi bardzo szybko. Około 9 byłam już w Warszawie. Razem z koleżanką pochodziłyśmy trochę po sklepach, a później ruszyłam na... śniadanie z Cecelią Ahern!

To właśnie śniadanie z autorką było nagrodą. O godzinie 11 czekałam pod Pijalnią Czekolady Wedel i szczerze mówiąc okropnie się stresowałam. Chwilę później poznałam Asię i razem weszłyśmy do lokalu.

Cecelia Ahern okazała się naprawdę kochaną osobą. Podchodziła do każdego z nas i prowadziłyśmy luźną rozmowę, przy której obecna była pani tłumacz, więc żadna bariera językowa się nie pojawiła. Dowiedziałyśmy się nieco o planach autorki na kolejne książki. Zapytałam czy jest szansa na kontynuację ,,Love, Rosie". Cecelia odpowiedziała: Nigdy nie mówię nigdy! Zdawała się naprawdę ucieszona tą propozycją, gdyż do tej pory podobne prośby dotyczyły wyłącznie ,,PS Kocham cię".

Poznałam też sporo blogerek, co było naprawdę miłym doświadczeniem. I tutaj chciałabym podziękować za cudowne rozmowy i wspaniałe towarzystwo: Asi, Wioli i Ewelinie. Niezwykle się cieszę, że miałam okazję się z Wami spotkać!

Spotkanie było czymś, o czym nigdy nawet nie śmiałam marzyć. Cecelia Ahern jest dokładnie taka, jak jej książki: pozytywna i prawdziwa. Emanuje z niej taka energia, że człowiek, nawet jeśli nie chce, uśmiecha się! Jedyne czego żałuję to, to że nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi blogerkami.

O godzinie 13 wyszłam z Pijalny Czekolady Wedel i ruszyłam na Warszawskie Targi Książki. Wielkie miasto, tramwaje i ja to zdecydowane złe połączenie. Dzięki Bogu, w końcu trafiłam na stadion. A tam? Znowu się zgubiłam.


Na ratunek przyszły Ala i Klaudia! Razem weszłyśmy do środka i zaczęłyśmy buszować po stoiskach, których było naprawdę mnóstwo. Niestety później się rozdzieliłyśmy i nie spędziłyśmy ze sobą dużo czasu. Organizacja fatalna, a stragany niezbyt przyciągały uwagę swoim wyglądem. Aczkolwiek ja i tak tryskałam energią i szczęściem. Hej, w końcu spełniałam marzenia!

Co prawda, nie pchałam się po autografy, bo jakoś nie kręci mnie stanie w kolejce długiej niczym tasiemiec, to i tak wiele radości sprawiał mi widok sławnych pisarzy. Zatoczyłam koło i myślałam, że zagościłam wszędzie. Niestety bardzo się myliłam, po powrocie do domu i przejrzeniu Instagrama dowiedziałam się, iż nie znalazłam wielu genialnych stoisk. No cóż. Trudno!

Około godziny 17 musieliśmy już wracać. I choć nie zrobiłam wszystkiego, co miałam w planach, to i tak jestem ogromnie szczęśliwa. Jeszcze przez długi czas towarzyszyła mi ta radość w codziennych czynnościach. To był wspaniały dzień. Mam nadzieję, że za rok go powtórzę!








26 komentarzy:

  1. Marzenia trzeba spełniać - po to są :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna przygoda! Naprawdę zazdroszczę. Dobrze wiedzieć, że są takie konkursy, których nagrody tak naprawdę nie da się wycenić i miło, że autorka okazała się wspaniałą osobą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uu, takiego śniadanka to zazdroszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również się cieszę, że miałyśmy okazję się poznać. Za rok muszę być na samych targach, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chciałabym pojechać za rok. :)

      Usuń
  5. Harry Potter i Gra o tron <3 Polecam Martina szczególnie, jest świetny! CIężko się oderwać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i ja pokocham te książki!

      Usuń
  6. Super , naprawdę zazdroszczę ;) Zostałaś nominowana do Disney Book Tag. Szczegóły u mnie : http://recenzje-z-nibylandii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację, jednak na przyszłość proszę, aby wklejać te linki do odpowiedniej zakładki na górze :)

      Usuń
  7. Gratuluję! Mam nadzieję, że mi też kiedyś uda się pojechać na jakieś Targi Książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. O jeju, tak bardzo zazdroszczę ci spotkania z tą cudowną autorką! I oczywiście gratuluję wygranej w konkursie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia .Lubię Ahern ,ale bardziej od niej interesowałoby mnie spotkanie ze Schmittem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja za Schmittem za bardzo nie przepadam.

      Usuń
  10. Tak się cieszę, że miałaś szansę spełnić swoje marzenie! <3 (i jednocześnie niesamowicie zazdroszczę haha ;) Szkoda, że widziałyśmy się tak krótko, ale na pewno jeszcze będziemy miały szansę na spotkanie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana! Trzymam Cię za słowo. :)

      Usuń
  11. Wspaniale, że spełniłaś swoje marzenie !:)) Takie chwile właśnie cieszą najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Spełniać marzenia to najpiękniejsza rzecz na świecie, życzę by jeszcze wiele takich marzeń się spełniło! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy, nawet najmniejszy komentarz, który po sobie pozostawisz. :-)