sobota, 9 maja 2015

[86] - ,,Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern - recenzja książki

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: Kiedy cię poznałam
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 416
Okładka: miękka
Moja ocena: 8/10
Mądra, wzruszająca i podnosząca na duchu książka autorki "Love, Rosie" i "PS kocham Cię".

Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego didżeja. Jasmine szczerze nienawidzi go za to, że podczas jednej z audycji nie zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Zawieszony za wybryki na antenie Matt pije, awanturuje się, jest utrapieniem dla okolicy. Zbieg okoliczności sprawia, że Jasmine coraz lepiej go poznaje i zaczyna po trosze uczestniczyć w jego życiu. Każde z nich zmaga się z innymi przeciwnościami, każde musi pokonać inne problemy, ale ku swojemu zaskoczeniu odkrywają, że mogą być dla siebie wsparciem i że niechęć od przyjaźni dzieli niekiedy tylko jeden krok.


[opis wydawnictwa]

PREMIERA: 06.05.2015

Na naszym świece są autorzy, którzy zawsze będą kojarzeni z jedną książką - gdy mówię to zdanie, od razu myślę o C. Ahern oraz jej dziele ,,Love, Rosie". Istnieją naprawdę nieliczne osoby nieznające tej cudownej historii o życiu i jego krętych ścieżkach. Po przeczytaniu tych 512 stron narodziło się wielu nowych miłośników pióra tejże pisarki. Czy jednak wygórowane oczekiwania fanów nie przygniotły pani Ahern?


Jasmine jest jedną z tych osób, które całe swoje życie podporządkowują pracy. Ba, całe ich życie to właśnie praca. Nie zauważają piękna, otaczającego ich każdego dnia. Nie potrafią cieszyć się z niczego, ot tak po prostu. Nie zatrzymują się. Nie oglądają się za siebie. Biegną. Ciągle gdzieś pędzą. Aż w końcu wyrasta na ich drodze ogromny znak "STOP". Uderzają w niego z potężną mocą i mija naprawdę dużo czasu zanim zaczynają rozumieć. Rozumieć, że do tej pory nie żyli, a jedynie istnieli.

Cecelia Ahern kolejny raz nie ogranicza się do jednego wątku. I właśnie to w niej uwielbiam! Autorka pisze o życiu i stara się odwołać do wielu jego aspektów. W ten sposób poznajemy Heather - siostrę głównej bohaterki, chorującą na zespół Downa. Pisarka porusza temat traktowania ludzi dotkniętych tą chorobą przez osoby bliskie oraz dalsze otoczenie. Zadziwiające jest to, że oba te środowiska bardzo sobie przeczą. Doskonały przykład stanowi Jasmine - pragnie, aby wszyscy traktowali jej siostrę zwyczajnie, kiedy sama obchodzi się z nią, jak z jajkiem. Główna bohaterka symbolizuje człowieka rozdwojonego w sobie. Czytelnik może prychnąć i lekceważąco pokręcić głową. Ale zastanówmy się: czy i my nie zachowujemy się często, jak klasyczni hipokryci?

Muszę przyznać, że oczekiwałam od tej książki naprawdę wiele. Cóż poradzę, iż ,,Love, Rosie" trafiła w moim sercu na wyjątkowe miejsce i mieszka w nim do tej pory? Autorka genialnie rozpoczęła tekst zdaniem Miałam pięć lat, kiedy dowiedziałam się, że umrę, jak dla mnie to zdecydowanie mocne słowa, więc zaintrygowana chłonęłam kolejne strony w zastraszającym tempie. A potem? Bum.

Nagle historia zaczęła mnie nudzić. Przez wiele stron nic się nie działo, mało było dialogów, a opisy, dłużące się niczym tasiemce, ciągnęły się w nieskończoność i przytłaczały mnie. Nadszedł czas, gdy sięgałam po książkę tylko po to, aby ujrzeć epilog. Nawet nie wiem, kiedy pojawił się moment, iż znowu przepadłam. I w końcu dotarłam do ostatniej strony. Pewnie myślicie, że bardzo się z tego cieszyłam - no nie zupełnie. 

,,Kiedy cię poznałam" to podróż Jasmine po własnym umyśle. Nie ukrywam, że bohaterka czasem mnie irytowała, jednak naprawdę się z nią zżyłam i w pewien sposób utożsamiłam, uczestnicząc w naszej wędrówce. Gdy odłożyłam skończoną już lekturę, zrozumiałam, iż cały ten proces wzlotów i upadków (także podczas mojego czytania) był potrzebny, aby Jasmine mogła stać się tym, kim się stała. Żeby odkryła siebie na nowo, tak w stu procentach i poczuła niezwykłe szczęście z tego, że po prostu jest.

Cecelia Ahern stworzyła kolejny raz coś niebywale prawdziwego. Życie to pojęcie abstrakcyjne, jednak autorka sprawia, iż jest niemal namacalne. Peryfrazuje je w sposób niebywały, zmuszając odbiorcę do licznych refleksji.

,,Kiedy cię poznałam" to książka o zmianach i przewrotach, jakie często funduje nam los. Pisarka uświadamia nam, że każda sytuacja ma zawsze jakąś przyczynę i choć jesteśmy pewni, że dążymy donikąd - mylimy się. Bowiem analizując całą historię Jasmine zaczynamy rozumieć, że życie to ciągła wędrówka. Czasem nachodzą nas wątpliwości i zadajemy sobie pytanie ,,czy na końcu tej drogi na pewno coś na mnie czeka?". Autorka wychodzi nam naprzeciw z odpowiedzią: Zawsze. Po prostu bądź wytrwały.

Jak mogę to podsumować? Czasem dążymy do celu, nawet o tym nie wiedząc. Cecelia Ahern pisze o ludziach i dla ludzi. I jest w tym najlepsza.

,,Róże zasadzone w ziemi, w której rosły już od wielu lat, są podatne na chorobę zwaną zamieraniem pędów. Jeśli daje się nowe sadzonki w takim miejscu, należy usunąć tyle starej ziemi, ile się da, i zastąpić ją świeżą, z części ogrodu, w której dotąd nie było róż. To przywodzi mi na myśl pana Malone’a, który próbuje rosnąć w tym samym miejscu, gdzie umarła jego żona. I o każdym, kto stara się przetrwać tam, gdzie umarło mu cokolwiek, nawet część jego samego. Wszyscy doświadczamy tej choroby. Lepiej się ruszyć. Wykopać z korzeniami i zacząć na nowo. Wtedy się zakwitnie."

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat!

30 komentarzy:

  1. Piękna recenzja ,a ja MUSZĘ przeczytać tę książkę ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi miło, dziękuję! <3 Koniecznie!

      Usuń
  2. Na książki Ahern poluję, uwielbiam tę pisarkę po przeczytaniu "PS. Kocham cię". Po twojej recenzji czuję jeszcze większą chęć sięgnięcia po nową powieść tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czytać książki tej autorki dlatego z chęcią po nią sięgnę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością się nie zawiedziesz. :)

      Usuń
  4. Od dawna planuję zapoznać się z autorką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w końcu spełnisz te plany. :)

      Usuń
  5. Mnie ta książka po prostu oczarowała. Polecam ją wszystkim fanom prozy Ahern.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja polecam ją nie tylko fanom Ahern. :)

      Usuń
  6. Chętnie sięgnę po kolejną książkę tej autorki i chyba padnie właśnie na "Kiedy cię poznałam". Ostatnio właśnie mam ochotę na tego typu historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wiem na co czekasz! Czytaj i daj znać, jak wrażenia. ;-)

      Usuń
  7. Świetna recenzja, to muszę przyznać. A na książkę poluję od chwili, kiedy o niej usłyszałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za te miłe słowa! Mam nadzieję, że w końcu ją zdobędziesz. :)

      Usuń
  8. Chyba szybciej sięgnęłabym po "Love, Rosie" niż po książkę, o której piszesz.

    Pozdrawiam, M ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że po ,,Love, Rosie" sięgniesz i po tę! :)

      Usuń
  9. Również jestem już po lekturze i muszę przyznać - była cudowna :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Po ,,Love, Rosie" wszystkie książki tej autorki biorę w ciemno, tę też koniecznie muszę mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze ,,Pamiętnik z przyszłości" :) Życzę miłej lektury!

      Usuń
  11. Mnie ta książka, niestety, zawiodła. Mam wrażenie, że tak naprawdę nic się w niej nie działo, a główna bohaterka mocno mnie irytowała. Ale chyba jestem jakimś przedziwnym wyjątkiem, bo wszystkich naokoło ta książka zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trafiłaś na nią w złym czasie swojego życia i dlatego autorka nie zdołała do Ciebie przemówić. :)

      Usuń
  12. Gratuluję wygranej w konkursie!:) Mam nadzieję, że sie poznamy na spotkaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie! Z pewnością. :)

      Usuń
  13. Jestem dość sceptycznie nastawiona do twórczości tej autorki po przeczytaniu "Love, Rosie", która była dla mnie sporym rozczarowaniem, ale nie skreślam pani Ahern i może kiedyś jeszcze sięgnę po jej książkę ;)

    raven-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pani Ahern dotrze i do Ciebie. :)

      Usuń
  14. Mnie też książka zaczęła w pewnym momencie nudzić, a nawet irytować. Ładnie ujęłaś to, co w książce najważniejsze - jej przesłanie o tym, że warto wytrwale dążyć do celu. Jednak jako całość książka mi się nie podobała. Był potencjał, ale nie został w pełni wykorzystany

    OdpowiedzUsuń
  15. Okładka mnie zmyliła, ale książka okazała się cudna :)
    Zapraszam do mnie po recenzję!
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy, nawet najmniejszy komentarz, który po sobie pozostawisz. :-)